f41687065406fae6d8ff38f5ee43f226 XL 1

Owocna pasja Grzegorza Antoniaka #365

Grzegorz Antoniak to 24-letni mieszkaniec Gołębia, pasjonat sportów motorowych, niezwykle utalentowany i utytułowany zawodnik. Grzegorz jest skromnym chłopakiem, z mnóstwem kreatywnych pomysłów na życie, które stara się realizować. Zapraszamy do lektury!

Redakcja: Co oznacza numer startowy #365, którym posługujesz się podczas zawodów?

Grzegorz Antoniak: Inspiracją był dla mnie pewien amerykański zawodnik – Brett Cue, który również jeździ na motorze crossowym i posługuje się tym numerem. Nie jest to mój idol, ale bardzo podoba mi się jego sposób jazdy i chciałbym kiedyś mieć podobne umiejętności.

Redakcja: Od jak dawna jeździsz na motocyklu?

GA: Na motocyklu jeżdżę od 7 roku życia.

Redakcja: Już w tym wieku jeździłeś jako kierowca?

GA: Tak, tata zrobił mi pierwszą motorynkę z silnikiem od Simsona i tak zaczęła się moja przygoda z motocyklami. Wtedy też zaliczyłem swoje pierwsze upadki i oswoiłem się z motocyklami.

Redakcja: Czyli  pasją zaraził Cię tata?

GA: Odkąd pamiętam ojciec miał zakład mechaniki samochodowej i to on zaszczepił we mnie miłość do motoryzacji. Kolejnym moim motocyklem była YAMAHA 50cm3, na której ćwiczyłem jazdę w okolicznych lasach. To były to Twoje pierwsze amatorskie kroki.

Redakcja: A kiedy rozpocząłeś oficjalne starty w zawodach?

GA: Moim pierwszym oficjalnym startem były zawody motocrossowe w Lublinie w 2011 roku . Był to start w klasie początkującej. Zająłem wtedy IV miejsce. Jak na pierwszy start był to bardzo dobry wynik. I tak się zaczęło. Brałem udział w pozostałych startach w 2011 roku. Rok później jeździłem już w wyższej klasie OPEN C. W sezonie 2012 w klasyfikacji generalnej zająłem 3 miejsce.

Redakcja: Co uważasz za swój największy sukces?

GA: Do tej pory moim największym sukcesem  jest ubiegłoroczny tytuł Drugiego Wicemistrza Polski w klasie Cross Country. W 2014 roku brałem również udział w największych w tej części Europy zawodach Hard Enduro w Bełchatowie, sponsorowanych przez Red Bulla. Jest to jedna z rund Mistrzostw Świata . Zająłem wtedy 46 miejsce na 500 startujących zawodników z różnych krajów. Podobne zawody odbyły się również  w ubiegłym roku i zająłem na nich 36 miejsce.

Redakcja: Jakie są Twoje sportowe plany na rok 2016?

GA: Chciałbym dalej jeździć w klasie Cross Country . W tym roku jeżdżę w klubie KM CROSS LUBLIN , mamy zgraną ekipę i jeździmy w barwach MMX Racing Team. Prawdopodobnie będę musiał jednak trochę odpuścić. Sport, który uprawiam jest bardzo kosztowny i pochłania dużo czasu.

Redakcja: Czy masz trenera? Kto pomaga Ci w przygotowaniach do startów?

GA: Na początku w 2011 i 2012 roku , gdy starowałem w OML – Otwartych Mistrzostwach Lubelszczyzny zwykle w soboty dzień przed zawodami  były treningi. Polegały one na tym, że starsi, bardziej doświadczeni zawodnicy, udzielali nam wskazówek odnośnie pokonywania zakrętów itp. Nigdy jednak nie miałem indywidualnego trenera. Czasami jeździłem na dwudniowe szkolenia, na których prowadzący udzielali nam pewnych wskazówek. Oczywiście chciałbym mieć indywidualnego trenera, ale wiąże się to z dodatkowymi kosztami i czasem, dlatego wciąż traktuję moje starty bardziej  jako hobby, niż sposób na życie.

Redakcja: Co najbardziej lubisz w tym sporcie?

GA: Najbardziej lubię rywalizację i moment, gdy stroję na linii startowej z 30 innymi zawodnikami. Największa adrenalina jest wtedy, gdy pada sygnał do startu i wszyscy ruszamy.

Redakcja: Cross country to nie jest chyba zwykła jazda po torze?

GA: Cross country to dyscyplina, w której jedzie się 1,5 godziny non stop. Startuje się dobiegając do motocykla, odpala się maszynę i zaczyna się jazda. Trasa – jedno okrążenie ma od 7 do 9 kilometrów. Czasem 1,5 godziny mija bardzo szybko, szczególnie gdy wchodzi się z którymś z zawodników w rywalizację o pozycję.

Redakcja: Cross country to dosyć niebezpieczny sport. Czy masz na swoim koncie jakieś kontuzje, wypadki?

GA: Wiadomo, to sport ekstremalny. Nie przypominam sobie większych urazów, poza jednym przypadkiem, gdy  po upadku na torze w Lublinie przez chwilę straciłem przytomność. Muszę być ostrożny, nie mogę sobie pozwolić na kontuzję, ponieważ muszę pracować, aby móc startować w kolejnych wyścigach. Znam się również na mechanice i planuję w najbliższym czasie otworzenie warsztatu samochodowego.

Redakcja: Jak na Twoje hobby reaguje rodzina?

GA: Rodzice nigdy mi nie zabraniali startów. Zawsze wspierali mnie w moich planach.

Redakcja: Gdzie trenujesz, przygotowując się do zawodów?

GA: Mam w pobliżu trasę na której ćwiczę jazdę. W okolicy jest też trzech młodszych kolegów, którzy mają pasję podobną do mojej. Staram się udzielać im wskazówek i pokazywać różne techniki jazdy na motorze. Mam jednak świadomość, że jazda na torze pod okiem instruktora jest dużo bezpieczniejsza.

Redakcja: Tak jak wspominałeś Twoje hobby mocno Cię angażuje. Czy masz czas na inne pasje?

GA: Razem ze znajomymi chcemy wystartować w tegorocznej edycji imprezy pn. ZŁOMBOL. Jest to rajd charytatywny starych aut, z metą we Włoszech. Chciałbym w ten sposób zwiedzić kawałek Europy, a przy okazji przyłączyć się do szczytnej inicjatywy. Wraz z kolegą pracujemy nad przywróceniem do świetności starego Żuka. Chcielibyśmy się w ten sposób oderwać od rzeczywistości.  Mam nadzieję, że uda się pozyskać sponsorów, którzy pomogą zrealizować nasze marzenie.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę. Życzymy powodzenia w kolejnych startach i realizacji wszystkich planów.

NAJWAŻNIEJSZE OSIĄGNIĘCIA SPORTOWE GRZEGORZA ANTONIAKA

2012
– 3 miejsce na koniec sezonu OML w klasie Open C

2013
– 5 miejsce na koniec sezonu OML w klasie Open B
– 2 miejsce w Tymbarku na Super Enduro w klasie Open B

2014
– 5 miejsce na koniec sezonu w Mistrzostwach Polski Cross Country w klasie S1
– 4 miejsce na koniec sezonu OML w klasie Open B

2015
– II WICEMISTRZ POLSKI w klasie Senior 1