1

44. Kurier Gminy Puławy: Z miłości do alpak

Rozmowa z Państwem Ewą i Gerhardem Fritsch z Alpaka Ranczo AFF z Łęki

Wyobrażaliście sobie, że kiedyś będziecie mieszkać w małej wsi Łęka w towarzystwie alpak?
Nigdy sobie tego nie wyobrażaliśmy. Życie zawsze pisze swój własny, nieprzewidywalny scenariusz. Naszą ideą przewodnią była ucieczka z dużego miasta, bo kiedyś mieszkaliśmy w Berlinie, gdzie prowadziłem swoją firmę.

Początki tutaj chyba nie należały do najłatwiejszych?
Jeszcze w 2013 i 2014 roku myśleliśmy o sprzedaży posesji w Łęce. Była tu kiedyś plantacja truskawek. Mąż zawsze pomagał przy ich szypułkowaniu. Działka była z tradycjami od pradziadka. Trochę szkoda byłoby to wszystko zostawić. Jednak zdawaliśmy sobie sprawę, że trzeba będzie sporo zainwestować, bo wiele rzeczy wymagało remontu. Na szczęście udało się nam zrealizować plany. Wszystko dzięki własnym zasobom, ciężkiej pracy i życzliwości dobrych ludzi.

Ale nie poddali się Państwo…
Już wtedy wiedziałem, że ta okolica ma duży potencjał. Jesteśmy w trójkącie turystycznym Puławy – Kazimierz – Nałęczów. Podglądałem też „konkurencję” jak Magiczne Ogrody czy Farma Iluzji, które niesamowicie rozwinęły się w ciągu kilku lat. Nasza działka ma bardzo dobre położenie. W pobliżu jest wiele ścieżek rowerowych. Pomyślałem, że z tych okolicznych atrakcji turystycznych można czerpać wiele profitów.

I tak powstała Alpaka Ranczo AFF. Skąd się wzięła inspiracja alpakami?
Widziałem alpaki w Peru. Te zwierzęta zawsze mnie inspirowały. W Łęce widziałem możliwość rozwinięcia swoich marzeń. Teren był odpowiedni. W Niemczech nie można by było kupić takiego areału ziemi, żeby te marzenia spełnić.

Alpaki to tylko zwykła hodowla?
Alpaki to wielka miłość mojego męża. Bardzo się cieszymy, ze mogło spełnić się nasze wielkie marzenie. Alpaki wymagają od człowieka wyciszenia i szacunku. Zwierzęta są bardzo wrażliwe. Dzięki temu stają się magicznymi stworzeniami i tą swoją aurą wywierają ogromnie pozytywny wpływ na ludzi. Współpracujemy z panią, która proponuje masaż wśród alpak czy jogę. Odwiedzają nas dzieci z różnymi niepełnosprawnościami, które od razu nawiązują niezwykłą więź ze zwierzętami. To wszystko jest niesamowite.

Czy tylko alpaki przyciągają do Państwa gości?
Alpaki na pewno są magnesem. Ale same zwierzęta nie wystarczą. Atrakcyjność całej okolicy ma dla naszej działalności ogromne znaczenie. Jesteśmy bazą wypadową do innych miejscowości. Dla naszych gości lokalne atrakcje turystyczne, perełki architektoniczne czy nawet przydrożne kapliczki są wspaniałe. Pokazujemy naszym gościom gminne przewodniki, mapy czy inne wydawnictwa. Są nimi zachwyceni. Po całym dniu zwiedzania, jeżdżenia rowerem czy pływania kajakiem, nasi goście mogą tu odpocząć w ciszy i spokoju, z dala od zgiełku. W ostatnich latach nasz świat ogromnie przyśpieszył. Tutaj można zwolnić tempo i cieszyć się pełnią życia.

Z dala od zgiełku i luksusów dużego miasta…
U nas jest bardzo skromnie. Wszyscy jednak uważają, że jest po prostu klimatycznie. Sama historia tego miejsca jest bardzo ciekawa. Ludzie są zaskoczeni, że mogą spać w stuletniej chałupie. Dzieci z miasta zdejmują u nas buty i biegają po trawie. Żyjemy tu w zgodzie z naturą, a alpaki dają odpoczynek od stresu i codziennego pędu.

Można też spać w stodole z alpakami.
Tak, to prawda. Miejsce to cieszy się dużą popularnością wśród naszych gości. Pościel z wełny od alpak rozłożona jest na sianie, a za przezroczystą ścianką śpią alpaki. Większość gości podkreśla, że dawno nie spało im się równie dobrze co w tym miejscu.

Czy były jakieś trudności w powstaniu Alpaka Ranczo?
W gruncie rzeczy nie mieliśmy większych problemów, bo zawsze się znalazł ktoś skory do pomocy. Czy to był urząd, strażacy czy nasi sąsiedzi. Gotowość ludzi do pomocy była ogromna. Otrzymaliśmy wielkie wsparcie od sąsiadów, za co bardzo serdecznie dziękujemy. My jesteśmy już starsi, a to są młodzi ludzie. Jak mamy jakiś problem, oni zawsze mówią „a to da się zrobić”.

I wszyscy od początku wierzyli w Wasz sukces?
Na początku wszyscy byli sceptyczni. Odwiedzali nas tylko sąsiedzi. Potem ustnie przekazywali informacje o Alpaka Ranczo swoim znajomym. Z biegiem czasu zainteresowanie naszą działalnością rosło. Teraz mamy sporo odwiedzających. Przyjeżdżają do nas ludzie z całego świata. Najbardziej egzotyczne kraje to Tajwan, Chiny, Indie, USA. Była u nas cała Europa. Gościliśmy też wiele osób ze świata polskiej kultury – aktorów czy reżyserów.

Czyli zainteresowanie nadal rośnie?
Chętnych, aby u nas przenocować nieraz jest więcej niż miejsc. Dlatego polecamy na przykład inne noclegi w okolicy. Dla nas jest ważne, aby nawzajem sobie pomagać.

Jakieś plany na przyszłość?
Może jeszcze rozwiniemy naszą działalność. Mój mąż jest wizjonerem ale na pewno nie wszystkie wizje się spełnią. Mąż ma w głowie ideę ogrodu sensorycznego. Zobaczymy czy uda się te plany zrealizować. Jesteśmy już starsi i nie będziemy robić nic na siłę. Ważne, aby to co robimy sprawiało nam radość i przyjemność. A tak właśnie jest teraz.

Dziękuję za rozmowę.
My również dziękujemy i pozdrawiamy Czytelników Kuriera Gminy Puławy.

Rozmawiał Paweł Nocek